... dedykowane autorowi lub zainspirowane jego pracami.

Malarz ikon
Ikonenmaler
Gdybym mógł kiedy...
Czego ci życzyć
Mistrz Tadeusz ręka ruszył

 

o Bóg nam się objawia w tej najcięższej chwili,
Gdy zamiera na wargach żywa kropla słowa
Łzy pod stopy padają cierniem najdotkliwszym
myśli dzwonią pod czaszką, jak na koniec świata

za światów zmartwychwstałe idą stare strachy
a niepoznane jeszcze stukają do powiek.
Bóg wtedy prosi Syna, jak zwyczajny ojciec:
"Idz synu do człowieka i po prostu pociesz".

wtedy syn przemawia samymi oczyma
głos jego spływa na nas jako łaska ciszy
i srebrne szepczą dzwony pod kopułą cerkwi
i płomień świecy idzie po świętych obliczach.

yn zastyga na desce pod patyną czasu
i cały ludzki smutek zastyga w źrenicach,
patrzy nam prosto w serce.
Takim go zobaczył
jakiejś nocy bezsennej pewien malarz ikon
.

Tadeuszowi, przyjacielowi -
Helena Walkowiak

 

Ikonenmaler

Gott offenbart sich im schwersten Moment
wenn auf den Lippen lebendiger Worttropf erstarb
die Tränen fallen auf fühlbaren Dornen,
Gedanken läuten unterm Schädel wie zum Weltuntergang.
Aus außerirdischen Weifen alte Gespenste kommen und die Unbekannten pochen an die Lider, dann Gott bittet den Sohn wie ein Vater: "Geh mein Sohn zum Mensch und tröste ihn "
Und der Sohn spricht mit den Augen, Seine Stimme fließt als Gnade der Stille herab. Silbern flüstern Glocken unter Kirchenkuppel und die Kerzenflamme zieht durch 's heilige Antlitz
Der Sohn erstarrt auf dem Brett unter Zeitpatina, den ganten menschlichen Trauer umfaß' in seinen Pupillen, schaut uns gerade in Herzen. So hat ihn gesehen ein Ikonenmaler, in einer schlaflosen Nacht.

Helena Walkowiak April, den 18. 1992
Übersetzung von Malgorzata Marynczak


 

 

 

GDYBYM MÓGŁ KIEDY W ŚWIĄTYNI ZAMYŚLONY STOJĘ,
O MATKO ŚWIĘTA, PRZED TWYM OŁTARZEM,
CICHO SIADAJĄ NA ZMĘCZONE SKRONIE
BARWNE PROMIENIE NIESIONE WITRAŻEM.
A BEZSZELESTNIE DRŻĄCE USTA
SKŁADAJĄ W BUKIET PODZIĘKOWAŃ SŁOWA
I CHOCIAŻ W GŁOWIE JAKAŚ DZIWNA PUSTKA,
TO DZIĘKI TOBIE MOJA DUSZA ZDROWA. GDY W KOLEINACH ZWĄTPIEŃ SIĘ POTYKAM,
CIĄGLE PODAJESZ MI POMOCNE DŁONIE,
NA KAŻDYM KROKU TWĄ DOBROĆ SPOTYKAM,
KTÓRA PROWADZI MNIE PRZEZ ŻYCIA TONIE.
O, PANI MATKO MA NIEPOKALANA, GDYBYM POTRAFIŁ, GDYBYM TYLKO MÓGŁ
PADŁBYM PRZED TOBĄ NA KOLANA I PROSIŁ: - WSKAŻ NAJPROSTSZĄ Z DRÓG.

- Jerzy Krzysztof Matkowski


Czego ci życzyć– ptaszku mój szary
Przecież masz wszystko – co ptakom trzeba
Pióra masz piękne i bunkier stary
Bożke i gniazdko – okruchy chleba.
Ale mam jeszcze życzenie inne
By tych okruchów nie było za mało
I gniazdko Twoje ludziom gościnne
I by się zawsze Wam dobrze działo!
Byś ptakiem został– nie muchą meszką
Pięknie malowałl – najwyżej fruwał
Orłem dla Bożki – Bożka Twą reszką
A najważniejszy nad Wami czuwał!

Asia Bartel
Świnoujście 07.09.2001

Mistrz Tadeusz ręką ruszył

Wiosna oszukała
Wczoraj znowu śnieg poprószył
W telewizji chała
Mistrz Tadeusz ręka ruszył

Blejtram przygotował
Ponaciągał, zagruntował płótno
Boga namalował
Bo mu było smutno

Mistrz Tadeusz ręką ruszył
W telewizji chała
Wczoraj znowu śnieg poprószył
Wiosna oszukała.

Zbigniew Gruszka
Tadziowi Zielińskiemu
24 marca 2001


TO MY 44 ROCZNIK

Tacy sami
A jednak inni
Gniew i żal - skorupą.
Idziemy ze śmiechem
Pod wiatr
czując gardła wypełnione
Kluchą...
Idziemy z uśmiechem
I ręką otwartą -
Kamienie kruszeją
Na wietrze...
A piasek jest tylko pustynią


23.04.98 r. Tadziowi w dniu spotkania z wierszami,
moim Tatarem i mną RRYSTYNA ,MARTA GROCHOWINA