*** INDEX * IKONY * OBRAZY * WYSTAWY * RECENZJE * GOŚCIE * IMPREZY * BIOGRAFIA * LINKI * KONTAKT * MAPA STRONY *

To, co się kocha, wcale nie musi być łatwe

Rozmowa z artystą malarzem Tadeuszem Zielińskim

o wyjątkowy przybysz z wielkiego świata sztuki. Specjaliści od sztuki sakralnej nazywają go arystokratą wśród malarzy ikon. Zwany leż "galernikiem", bo założył wiele galerii, w Świnoujściu Galerię Ludzi Morza. Zapalony animator życia kulturalnego, zakładał teatry oraz teatrzyki satyryczne (laureat nagrody OPOLE 73).
W Świnoujściu współorganizuje imprezy artystyczne w fortach zachodnich. Miał mnóstwo wystaw, m.in. w Holandii, Szwecji i Niemczech, gdzie przede wszystkim sprzedaje swoje ikony. Jako jedyny w Polsce posiada zgodę Kościoła prawosławnego na malowanie ikon, W Świnoujściu jego dzieła znajdziemy w bocznym ołtarzu kościoła na Toruńskiej, w kościele pw. M. B. Gwiazdy Morza (np.w prezbiterium). Zrealizował wystrój kaplicy "Stella Maris", którą abp Przykucki nazwał "perełką wśród świątyń". Ma pracownię i mieszkanie w jednym z fortecznych schronów.

ŚD: Kiedyś pokazywałem ikony młodym ludziom i trochę trudu kosztowało mnie wytłumaczenia, dlaczego są takie statyczne, bez typowo realistycznej przestrzeni, płaskie. Jak "wytłumaczyć" ikony przeciętnemu odbiorcy?

Tadeusz Zieliński: To fakt, że ikona nie ma takiej przestrzeni, jaką mają pejzaże realistyczne, ale dlatego, że rządzi się ona swoimi prawami, sobie tylko właściwymi. Ona emanuje swoistym ciepłem, światłem wręcz, ale nie tym z zewnątrz, nie odbitym, nie namalowanym, lecz tym. które wynika z niej samej, z jej treści.
Mówi się nawet, że ikony się nie maluje, ale PISZE, bo to jest swego rodzaju Pismo Święte przedstawione w obrazkach (powstawały dla tych, którzy nie umieli czytać). To, co mnie najbardziej zachwyciło, kiedy się po raz pierwszy spotkałem z ikoną, to fakt. iż jest to malarstwo figuratywne, płaskie, bez przestrzeni, choć właściwie... z inną przestrzenią. Ikona ma wiele wspólnego z malarstwem abstrakcyjnym, bo kieruje się plamą, figurami a la jej swoista przestrzeń jest jakby kosmiczna, nieziemska. Właśnie dlatego odróżnia się od innych form malarstwa sakralnego, gdzie przedstawia się świętych upodobnionych do ludzi (co jest "zimne" w porównaniu z ikoną). Jest bardziej Boska.

ŚD: A nie ma pan nieraz poczucia przemijalności, kiedy się patrzy na te mury fortów, efekt wysiłku kilku pokoleń, ludzi, którzy starali się tu przetrwać, obronić miasto, a potem pomarli i rozdział historii się zamknął? Nie jest to owoc ludzkiej pychy?

T.Z.; Pewnie, że każdy miewa takie refleksyjne myśli, zwłaszcza w późniejszym wieku Kiedy jednak oglądam te mury. one mi się kojarzą raczej z duchem, który włożyli w nie budujący je ludzie...

"Tu bowiem jest specyficzny klimat, powietrze takie, jak nigdzie indziej na świecie, a kiedy człowiek stanie wobec morza, tego wielkiego żywiołu, to nawet jego problemy stają się mniejsze"

ŚD: ...żołnierze, militaryści...

TZ.: Ale widzi pan. los tak chciał, czy Bóg tak chciał, że w tych murach, które powstały, by się w nich bronić, by służyły wojnie, to właściwie tak naprawdę nie padł ani jeden strzał. Najważniejsze, że one dzisiaj służą sztuce i kulturze, co paradoksalne ale i... fajne.

ŚD: Czy ma dla pana szczególne znaczenie to, że aktualnie mieszka pan w Świnoujściu? Wśród świnoujścian?

T.Z.: Ja trochę wędrowałem po Polsce, byłem w Poznaniu, we Wrocławiu, trochę w Warszawie, ale Świnoujście jest chyba już moją ostatnia przystanią. Tak się zrosłem z tym miastem, że nie wyobrażam sobie, bym miał mieszkać gdzie indziej Tu bowiem jest specyficzny klimat, powietrze takie, jak nigdzie indziej na świecie, a kiedy człowiek stanie wobec morza, tego wielkiego żywiołu, to nawet jego problemy stają się mniejsze. Wrosłem tu korzeniami i tu chciałbym do końca żyć. Ludzie w Świnoujściu są trudniejsi niż gdzie indziej, bo tu jeszcze nie ma takich tradycji, jak w Krakowie, który powstawał z pokolenia na pokolenie. Tu jest zbieranina ludzi z całej Polski. Tu często przyjeżdżają ludzie, którym coś się nie udało, próbują w tym mieście wszystko zaczynać od nowa, są inaczej nastawieni do życia, bardziej pazerni, zaborczy w dążeniu do celu. Tu bowiem jest okno na świat. Nie jest to łatwe miasto, ale wcale nie znaczy, że nie jest piękne i kochane, bo to. co się kocha, wcale nie musi być takie łatwe

Wywiad przeprowadził Marek Skrzyński
Nr 13 • 27 września 2002